sobota, 26 sierpnia 2017

Rozdział 2 "Krew...zapłacą krwią!"

Siedział tu.
Od lat.
Zapomniany.
Niekochany.
Wygnany i potępiony za swe zbrodnie.
A jednak żył. Żył ze świadomością, że kiedyś oni wszyscy zapłacą. Że ci, którzy śmiali mu się w twarz, oni wszyscy poznają smak porażki i rozpaczy, strachu i gniewu, gdy on, wielki następca tronu Lwiego Królestwa powróci. Oni wszyscy oddadzą mu pokłon, będą drżeli pod jego potęgą i w strachu czcić go, za wielkie czyny. Przez niewielką szczelinę w kratach jego celi wpadł zdradziecki promień światła księżyca oświetlając jego więzienie czerwonym blaskiem. Oraz ukazując jego potworne oblicze. Krwiste światło padło bezwstydnie na jego kruczoczarną, wystrzępioną grzywę i bladobeżowe futro. Ostre, czarne pazury w bladym świetle zabłysnęły tak srogo, że wydawało się, że księżyc przerażony cofnie swe promienie i schowa się za granatowymi chmurami, jakby w obawie przed przerażającym widokiem skazańca. Ale najgorsze były oczy. Jasnozielone, przepełnione czystą chęcią mordu, z rozszerzonymi szaleńczo źrenicami. Kryła się w nich wściekłość, niezmiennie od dwudziestu lat. Od tylu również lat jego myśli nieustannie krążyły wokół zemsty. Jednak jakże puste złorzeczenia mogły zastąpić mu ten słodki smak rozkosznie ciepłej krwi, spływającej po wargach, jej szkarłat odbijający się w głębi jego oczu, które w szaleńczej ekscytacji błyszczały w mroku nocy? Co mogło mu dać marzenie o zemście, choćby przepełnione realizmem, kiedy wciąż siedział zamknięty w tej celi, skazany na wieczne potępienie, a jego wrogowie śmiali się z jego porażki i drwili z niego, za jego plecami? Mogło mu w zamian oferować tylko marną tęsknotę i rozżalenie. Jak mogło do tego dojść? Jak coś mogło pójść nie tak, jak powinno? Ale to nie ważne, nie ważne. Ważna jest przyszłość. Jedyne co mu pozostało to czekać. Patrzeć na przemijające dni, słuchać kłótni pijanych strażników i rozmyślać o tym , jak bardzo chciałby znowu poczuć na swoim ciele rozkoszne objęcia jego nieustannej partnerki, jego miłości, jego...obsesji. Śmierci. Jakże ciemność mogła mu zastąpić te piękne krzyki bólu i cierpienia, te zamarłe w niemym przerażeniu oczy, tą krew, która spływała stróżkami po jego poszarpanej grzywie i to cudowne uczucie. Uczucie władzy nad każdym istnieniem, uczucie władzy nad...życiem i śmiercią. Teraz pozostało tyko czekać. Taaak, tylko zaczekać. Wmawiał to sobie od kilkunastu lat. A potem zabłyśnie na Skale Królów w świetle wiecznej chwały, a oni wszyscy zobaczą. Tylko czekać. Nagle w jego oczach rozbłysły łzy. Jedna po drugiej skapywały na skalistą, twardą ziemię. Uśmiechnął się w przypływie chorej euforii i ni stąd ni z owąd zaniósł się szaleńczym śmiechem. Jego wybuch radości słychać było we wszystkich korytarzach tego przeklętego więzienia. A łzy dalej spływały mu po policzkach.
Kap.
Kap.
Kap.
Musiał podeprzeć się ściany, aby nie upaść i nie zacząć tarzać się ze śmiechu po podłodze.
Ale, jak, na komendę jego śmiech umilkł, by zastąpił go gniewny grymas, a łzy w oczach z łez radości stały się łzami czystej rozpaczy.
Zwariował.
Po tylu latach.
Zwariował.
Nigdy stąd nie wyjdzie. Popatrzył na księżyc, widoczny przez jedną, jedyną, wąską szparę i wykrzywił wargi w obrzydliwym uśmiechu. Jak, nie dziś, to jutro.
Oni wszyscy popamiętają. Ci, którzy śmiali mu się w twarz. Poznają potęgę śmierci i jej jedynego pana. Oni wszyscy...Ci zdrajcy i kłamcy. A on będzie na to patrzył z uśmiechem na ustach. Będzie powoli i bezlitośnie poddawał torturom, a na końcu podrzynał gardła.
Oni wszyscy zapłacą.

Zapłacą krwią.

5 komentarzy:

  1. Nareszcie rozdział, jej! I w dodatku taki mroczny, złowieszczy... Cudowny! Jeniec w celi to z pewnością szaleniec, potwór, którego uwolni Miyale. Ciekawie, jak brzmi jego imię? Zapewne przerażająco, psychol o morderczych skłonnościach raczej nie nazywa się "Sweet" xD
    Mam nadzieję, że wkrótce dodasz zakładkę z bohaterami, chciałabym zobaczyć Miyale'a, jego sis i Pana Szalonego na obrazkach ;)
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, oby pojawił się szybko. Moja patelnia nie wybacza! xD
    Pozdrawiam,
    Mfal

    OdpowiedzUsuń
  2. Złowieszcze, mroczne klimaty to cała ja!
    Pracuję właśnie nad zakładką z bohaterami, powinna się pojawić za tydzień lub w ostateczności za kilka dni.
    P.S
    Na obrazkach Nasz Pan Zabiję Wszystkich ma ciągle zbyt wielgachny nos XD
    Pojawi się rozdział nasz kochany w przeciągu trzech następnych dni. Albo tygodni XP.

    *Zasłania się garnkiem na wypadek ataku ze strony patelni*

    Dobra, lecę
    Pozdro
    Goldbox

    OdpowiedzUsuń
  3. To
    Było
    Zajebiste.

    Naprawdę, pamiętam Twoje pisanie jeszcze z historii o Machafuko (której notabene mi brakuje, jest szansa na jakiś wielki powrót? :)) i przyznaję, że od tamtego czasu Twój styl stał się jeszcze lepszy.

    Już nie mogę się doczekać kontynuacji, koniecznie mnie powiadom, gdy coś się pojawi :)

    Pozdrawiam,
    Nyota

    PS U mnie nowy rozdział, w końcu się zabrałam i Życie Milele ponownie zostało otwarte - http://zyciemilele.blogspot.com/2012/07/rozdzia-drugi.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za miłe słowa.
    Machafuko już raczej nie powstanie, gdyż był on jedynie blogiem próbnym, czy moje bazgrolenie ma jakikolwiek sens. Niestety poprzedniego bloga usunęłam.
    Powiadomię cię, a jakże, mam tu niewielu czytelników, a każdy nowy sprawia, że robi się człowiekowi cieplej na serduchu.

    Pozdrawiam
    Goldbox

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne! Takie złowieszcze, tajemnicze i w ogóle! Mła!
    Cóż, niestety nie jestem dobra ani w pisaniu komentarzy, ani w chwaleniu ludzi. Dlatego, wybacz i wiec, że jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń